8-letni Maks Tocki z Leska w województwie podkarpackim choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a – śmiertelna chorobę, która z dnia na dzień odbiera mu nadzieję na normalne życie. Jedyną szansą na zatrzymanie choroby jest kosztowna terapia w Stanach Zjednoczonych. Jej koszt to 12 milionów złotych. Dlatego samorządowcy z całej Polski proszą o pomoc w uzbieraniu niezbędnej kwoty.

Maks cierpi na śmiertelną chorobę genetyczną – dystrofię mięśniową Duchenne'a. Jest to choroba mięśniowa powodująca stopniowy i nieodwracalny zanik wszystkich mięśni. W wieku 12 lat większość chorych nie jest już w stanie samodzielnie chodzić, a choroba z czasem zyskuje na sile, prowadząc do zaniku kolejnych mięśni. – Dla naszego synka to życie w ogromnym cierpieniu, a na końcu walka o każdy oddech... Dzieci z tą chorobą nie dożywają nawet dorosłości... Maksymilian jest naszym jedynym i długo wyczekiwanym dzieckiem. Przez cały okres ciąży, a także po narodzinach żadne wyniki badań nie wskazywały na to, że nasz syn może być tak poważnie chory. O jego chorobie dowiedzieliśmy się zupełnie przypadkowo. Podczas pobytu w szpitalu związanego z infekcją Maksa, zostały wykonane rutynowe badania, których wyniki okazały się mocno niepokojące. Zalecone później badania genetyczne potwierdziły tę straszną chorobę... Pomimo, że wiadomość o chorobie synka nas zdruzgotała, natychmiast zaczęliśmy działać. Szukaliśmy pomocy u specjalistów w kraju, a także we Włoszech, Francji i Belgii. Niestety, wszędzie słyszeliśmy to samo – choroba jest ciężka i nieuleczalna, a jedyne, co możemy zrobić, to próbować spowolnić jej rozwój i walczyć o to, by Maks jak najdłużej zachował sprawność fizyczną. Zapisaliśmy więc synka do specjalistów i na rehabilitację. Do niedawna dla Maksa nie było żadnej nadziei na skuteczne leczenie, ale teraz w USA pojawiła się terapia genowa dla chorych z DMD. Niestety, koszt tej terapii to około 15 milionów złotych. To suma, którą nawet trudno sobie wyobrazić...  By żyć, Maks musi przyjąć najdroższy lek świata. Oczywiście cena terapii to kwota zupełnie poza naszym zasięgiem. Bez nagłośnienia sprawy nigdy nie zdołamy uzbierać takich pieniędzy. Niestety, czasu na ratunek mamy coraz mniej, bo Maks ma już dziś 8 lat... Na ten moment terapię mogą przyjąć dzieci w dobrym stanie fizycznym, a my widzimy, jak nasz synek z każdym dniem słabnie... Staramy się nie tracić nadziei, że uda nam się wygrać z czasem i uratować życie naszego synka, ale jesteśmy świadomi, jak mało czasu nam zostało... Dlatego jesteśmy tu, by z całego serca prosić Was o pomoc. Wiemy, że pierwsze zbiórki zakończyły się już sukcesem. Wierzymy, że Maks wkrótce dołączy do chłopców, którzy otrzymali szansę na życie – relacjonują rodzice Maksa, Anna i Robert Tocki.

Dotychczas zebrano 3 miliony złotych, do uzbierania wciąż pozostaje 12 milionów złotych. Dlatego samorządowcy z gmin Lesko, Śmigla i Poronin wystąpili z prośbą o pomoc i wsparcie do samorządowców z całej Polski. Uruchomiono akcję „Lesio dla Maxa”, w ramach której wyjątkowa maskotka – miś Lesio – podróżuje po Polsce i nagłaśnia zbiórkę.

Wszystkie niezbędne informacje dostępne są na stronach www.lesionamaxa.pl oraz www.siepomaga.pl/maks-tocki